402 telefony kontra 45. Ile realnie kosztuje jedno spotkanie
W skrócie
Gong i 30 Minutes to President's Club przeanalizowali ponad 300 milionów cold calli i po złożeniu dwóch warstw lejka wychodzi, że średni handlowiec potrzebuje około 402 prób połączenia na jedno spotkanie, a najlepszy około 45. Ta sama lista i ta sama oferta, dziewięciokrotna różnica w koszcie. Bierze się z tego, że connect rate i konwersja rozmowy na spotkanie mnożą się przez siebie, a raporty zespołowe pokazują je osobno.
Kluczowe wnioski
- Gong x 30MPC na ponad 300 mln cold calli z 2025 roku: connect rate 5,4 procent u średniego handlowca i 13,3 procent u najlepszych, konwersja rozmowy na spotkanie 4,6 kontra 16,7 procent. Po złożeniu wychodzi 402 kontra 45 prób połączenia na jedno spotkanie.
- Belkins na ponad 175 000 połączeń z 2025 roku dochodzi inną drogą do około 370 połączeń na spotkanie, co potwierdza rząd wielkości dla zespołu przeciętnego.
- Numer bezpośredni zamiast centrali skraca drogę do rozmowy z 18,83 do 12,73 prób na jeden connect, czyli o 32 procent (CallHippo, 72 000 prób, 2026).
- Powyżej około 80 prób dziennie konwersja spada z 2,8 do 1,9 procent, więc wolumen przestaje być dźwignią wcześniej, niż zakłada większość planów aktywności.
- Przy medianie 44 prób dziennie z badania The Bridge Group na 351 firmach jedno spotkanie kosztuje średniego handlowca około dziewięciu dni roboczych samego dialowania.
Dwie osoby w tym samym zespole dzwonią z tej samej listy, mają ten sam skrypt i ten sam dialer. Jedna umawia spotkanie po mniej więcej dziesięciu godzinach spędzonych przy telefonie, druga po godzinie. To nie jest anegdota z warsztatu, tylko wynik złożenia dwóch liczb z analizy Gonga i 30 Minutes to President's Club na ponad 300 milionach nagranych cold calli, opublikowanej w 2025 roku.
Pierwsza warstwa to connect rate, czyli odsetek prób zakończonych rozmową z żywym człowiekiem. Średni handlowiec ma 5,4 procent, najlepsi 13,3 procent. Druga warstwa to konwersja odbytej rozmowy na umówione spotkanie: 4,6 procent, czyli jedno spotkanie na dwadzieścia dwie rozmowy, kontra 16,7 procent, czyli jedno na sześć. Osobno każda z tych różnic wygląda na dwu- albo trzykrotną i łatwo ją zbagatelizować przy planowaniu kwartału.
Pomnożone przez siebie dają 402 próby połączenia na jedno spotkanie u średniego handlowca i 45 u najlepszego. Gong przelicza to na czas: około dziesięciu godzin przy telefonie kontra około godziny, przy tempie trzydziestu do czterdziestu prób na godzinę i mniej więcej pięciu rozmowach na godzinę, jakie osiąga sprawny operator z dobrym dialerem.
Dwa mnożniki, których nikt nie mnoży
Raport tygodniowy w większości zespołów pokazuje liczbę wykonanych telefonów i liczbę umówionych spotkań. Między jednym a drugim siedzą dwie osobne konwersje, które w praktyce mają różne przyczyny i różne lekarstwa. Connect rate jest w dużej mierze własnością danych, pory dzwonienia i numeru. Konwersja rozmowy na spotkanie jest własnością tego, co handlowiec mówi przez pierwsze czterdzieści sekund i czy zostaje na linii, gdy padnie pierwszy odruchowy pushback.
| Warstwa lejka | Średni handlowiec | Top handlowiec |
|---|---|---|
| Connect rate na próbę połączenia | 5,4% | 13,3% |
| Rozmowa na umówione spotkanie | 4,6% | 16,7% |
| Próby połączenia na jedno spotkanie | ok. 402 | ok. 45 |
| Czas przy telefonie na jedno spotkanie | ok. 10 h | ok. 1 h |
Dane: Gong x 30MPC, ponad 300 mln cold calli, 2025.
Mnożenie ma tę własność, że nagradza poprawę w obu warstwach naraz i karze zaniedbanie którejkolwiek. Podniesienie samego connect rate z 5,4 do 8 procent, bez ruszania rozmowy, skraca drogę z 402 do jakichś 272 prób. Podniesienie samej konwersji rozmowy z 4,6 do 8 procent daje mniej więcej 231 prób. Zrobienie obu naraz schodzi w okolice 156. To moje przeliczenie na liczbach Gonga, nie osobny pomiar, ale arytmetyka jest tu jedyną częścią, o którą nie ma sporu.
Dziewięciokrotna rozpiętość między środkiem stawki a górą oznacza, że przy niezmienionej liście i niezmienionej ofercie jeden handlowiec generuje w tygodniu tyle spotkań, ile inny w dwa miesiące. Jeśli szukasz miejsca, w którym coaching zwraca się szybciej niż zakup kolejnego źródła danych, to jest właśnie ono. Ten sam mechanizm składania konwersji działa w całym lejku outbound, tylko na telefonie widać go najostrzej, bo obie warstwy mierzy się tego samego dnia.
Druga próba, inna metodologia, ten sam rząd wielkości
Belkins opublikował analizę ponad 175 000 połączeń wykonanych w 2025 roku i doszedł do liczby zbieżnej z Gongiem, choć zupełnie inną drogą. Connect rate na pojedynczą próbę wyniósł 9,9 procent, a w przeliczeniu na prospekta przy średnio trzech próbach 24,5 procent. Z tych połączeń 58 procent przechodziło w rozmowę, a 4,6 procent rozmów kończyło się umówionym spotkaniem. Po przemnożeniu wychodzi około 370 połączeń na jedno spotkanie.
Zbieżność 402 i 370 przy dwóch niezależnych próbach i dwóch różnych definicjach connectu jest silniejszym argumentem niż każda z tych liczb osobno. Warto przy tym zauważyć, że Belkins to agencja pracująca na listach, które sama buduje i weryfikuje, więc wyższy connect rate na próbę nie jest zaskoczeniem. Ta sama analiza pokazuje, że telefon odpowiadał u nich za 33,6 procent wszystkich umówionych spotkań w miksie kanałowym.
Dla porządku, w tym samym roku Cognism opublikował z 449 000 połączeń konwersję 16,06 procent na umówione spotkanie przy 3,36 dotknięcia na prospekta. To dane własnego zespołu sprzedaży dostawcy danych kontaktowych, pracującego na własnej bazie, i sam Cognism podaje w tym samym materiale około 2,7 procent jako średnią rynkową. Traktowanie 16 procent jako benchmarku dla kogokolwiek innego jest błędem czytania.
Numer, pod który dzwonisz, waży więcej niż skrypt
CallHippo przeanalizował 72 000 prób połączenia w ciągu dziewięćdziesięciu tygodni w ponad trzech tysiącach firm i podaje, że dojście do jednego connectu wymaga 18,83 prób przez centralę i 12,73 prób na zweryfikowanym numerze bezpośrednim. To trzydzieści dwa procent różnicy w pierwszej warstwie lejka, uzyskane bez zmiany jednego słowa w rozmowie. Autorem tej liczby jest dostawca oprogramowania do dzwonienia, więc traktuję ją jako rząd wielkości, nie jako pomiar.
Druga warstwa reaguje na to samo. Gong podaje, że trafienie na osobę filtrującą kontakt obniża szansę na umówienie spotkania o 39 procent w porównaniu z dodzwonieniem się bezpośrednio. Ekonomicznie to najmocniejszy argument za kupowaniem numerów komórkowych, mocniejszy niż wygoda operacyjna, i rozpisuję go osobno przy porównaniu numeru bezpośredniego z centralą.
Orum, na bazie ponad miliarda prób połączenia i ośmiu milionów zweryfikowanych stanowisk, pokazuje przy okazji rzecz kontrintuicyjną. Connect rate do asystenta zarządu wynosi 6,6 procent i mniej więcej połowa tych połączeń kończy się realną rozmową, podczas gdy dyrektor finansowy ma 4,5 procent, a wiceprezes finansów 3,8 procent. Zarząd bywa łatwiej dostępny telefonicznie niż warstwa tuż pod nim, co psuje intuicyjną hierarchię trudności, na której opiera się większość planów dzwonienia.
Osobna warstwa kosztu, o której rzadko mówi się przy liczeniu lejka, to zgodność z prawem. Od 10 listopada 2024 roku obowiązuje Prawo komunikacji elektronicznej, a art. 172 Prawa telekomunikacyjnego i art. 10 ustawy o świadczeniu usług drogą elektroniczną utraciły moc. Art. 398 PKE wymaga uprzedniej zgody na kontakt w celu marketingu bezpośredniego, a art. 444 ust. 1 pkt 81 PKE penalizuje używanie telekomunikacyjnego urządzenia końcowego do przesyłania informacji handlowej bez takiej zgody, niezależnie od tego, czy dzwoni automat, czy człowiek. Ten tekst nie jest poradą prawną, a stan sporny wokół cold callu po PKE opisuję w materiale o tym, czy wolno zadzwonić, żeby zapytać o zgodę.
Co konkretnie robią ci, którym wychodzi 45
Górny kwartyl nie dzwoni więcej. Dzwoni w innym momencie, z innym otwarciem i dłużej zostaje na linii.
Pora dnia jest najtańszą zmienną. Gong podaje najwyższy connect rate między dziewiątą a jedenastą, na poziomie 7,2 do 8,0 procent, z systematycznym spadkiem po południu. Belkins na swoich 175 000 połączeń widzi środę z 0,95 procent pozytywnych wyników i piątek z 0,51 procent. Różnice między dniami są jednak mniejsze niż wariancja między zespołami, więc jedyne ustalenie, które bym obronił na spotkaniu z zarządem, brzmi: pierwsze dwie godziny dnia zablokowane na telefon, piątek nie na wolumen. Reszta to organizacja bloku telefonicznego, a nie optymalizacja.
Otwarcie decyduje o drugiej warstwie. W zbiorze 300 milionów rozmów opener oparty na zgodzie, czyli prośba o trzydzieści sekund, ma 11,18 procent przejścia przez otwarcie, a powołanie się na wspólny kontakt 11,24 procent. Sposób, w jaki te liczby trzeba czytać, i dlaczego nie wolno ich mieszać z drugim zbiorem Gonga, rozbieram w tekście o otwarciu rozmowy.
Język, jakim opisuje się powód telefonu, zmienia wynik trzykrotnie. Gong mierzy spotkania na sto rozmów po przejściu otwarcia: buzzwordy dają 5,5 procent, social proof 12 procent, a mówienie językiem problemu klienta 16 procent. To jedna z niewielu rzeczy, które da się zmienić w skrypcie w ciągu jednego popołudnia.
Ostatni element to odporność na pierwszy pushback. Pięć obiekcji odpowiada za 74 procent wszystkich zastrzeżeń padających na cold callach, a obiekcja rzucona w piętnastej sekundzie jest odruchem obronnym na przerwanie, nie decyzją. Handlowiec, który odkłada słuchawkę po pierwszym „nie jestem zainteresowany”, zamyka rozmowę przed jej rozpoczęciem, o czym więcej w materiale o pięciu obiekcjach.
Ile prób na jednego prospekta, zanim to przestaje się opłacać
Liczba 402 dotyczy prób połączenia, nie prospektów, i te dwie wielkości rozjeżdżają się tym bardziej, im dłużej męczysz ten sam numer. Gong rozbił connect rate według numeru próby i wyszło 7,1 procent przy pierwszym telefonie, 7,2 przy drugim, 6,3 przy trzecim, 5,9 przy czwartym i 5,0 przy piątym. Krzywa jest płaska do trzeciej próby i dopiero potem zaczyna opadać, więc rekomendacja brzmi: zatrzymać się po pięciu próbach i wrócić do kontaktu za sześćdziesiąt do dziewięćdziesięciu dni.
Powielana od lat rada o ośmiu próbach nie ma badania pierwotnego. Krąży w agregatach, które cytują siebie nawzajem, i nie udało mi się dotrzeć do pomiaru, na którym miałaby się opierać. Cognism na własnych danych podaje 1,55 próby na jeden connect oraz to, że 93 procent rozmów następuje do trzeciego połączenia, a 98 procent do piątego. To dane dostawcy pracującego na własnej bazie numerów, ale kierunek zgadza się z Gongiem.
Praktyczna konsekwencja jest niewygodna dla obu obozów. Zespół, który dzwoni raz i odpuszcza, zostawia na stole połowę dostępnych rozmów, bo CallHippo podaje, że 44 procent handlowców przerywa po jednej nieudanej próbie, a 51 procent leadów nie dostaje żadnego follow-upu po pierwszym dialu. Zespół, który dzwoni ósmy raz pod ten sam numer, płaci za to godzinami, które w tym samym czasie mogłyby pójść na nowy segment listy. Sensowny kompromis to trzy do pięciu prób rozłożonych na różne pory dnia, a potem przeniesienie kontaktu do sekwencji w innym kanale.
Sufit wolumenu i dziewięć dni roboczych
The Bridge Group w badaniu na 351 firmach B2B podaje medianę 44 prób połączenia dziennie na SDR-a, a w zespołach telefonocentrycznych 56. Przy 402 próbach na spotkanie oznacza to mniej więcej dziewięć dni roboczych samego dialowania na jedno umówione spotkanie, przy założeniu, że handlowiec nie robi w tym czasie nic innego. Mediana celu miesięcznego w tym samym badaniu to dziesięć rozmów jakościowych, a realna liczba takich rozmów wynosi 4,1 dziennie.
Zwiększanie wolumenu przestaje pomagać szybciej, niż zakłada większość planów. Powyżej mniej więcej osiemdziesięciu prób dziennie konwersja spada z 2,8 do 1,9 procent według zestawienia Gradient Works i SalesHive z 2026 roku. To źródło agregujące, bez opisanej metody, więc czytam je wyłącznie jako sygnał kierunkowy, spójny zresztą z tym, co widać przy każdym zespole, który dostał podniesiony cel aktywności bez zmiany listy.
Przeliczenie na złotówki, którego nie da się skopiować z dolarów
CallHippo szacuje, że przy konwersji 2,3 procent jedno umówione spotkanie kosztuje od 395 do 590 dolarów, a przy 6,1 procent spada do 90 do 135 dolarów, przy rocznym koszcie handlowca od 80 do 120 tysięcy dolarów. Same kwoty nie przenoszą się na polski rynek, bo nie przenosi się mianownik: wynagrodzenia, dostępność numerów i struktura zespołu są inne.
Przenosi się natomiast kształt zależności. Koszt spotkania jest odwrotnie proporcjonalny do iloczynu obu konwersji, więc dwukrotna poprawa w jednej warstwie tnie koszt o połowę, a poprawa w obu naraz tnie go czterokrotnie. Pełne wyliczenie kosztu, razem z pozycjami, które większość kalkulacji pomija, opisuję przy koszcie jednego spotkania.
Podział strat między warstwami mówi wprost, co kupić. Jeżeli tracisz na connectcie, kupujesz dane i przesuwasz porę dzwonienia, bo żaden skrypt tego nie naprawi. Jeżeli tracisz na konwersji rozmowy, żadna baza tego nie naprawi, i wtedy jedyną dźwignią jest odsłuchiwanie nagrań z kimś, kto potrafi wskazać, w której sekundzie rozmowa się urwała. Większość zespołów, które widziałem, mierzy wyłącznie liczbę wykonanych telefonów, czyli akurat tę wielkość, która nie rozstrzyga żadnego z tych dwóch pytań.
Pytania i odpowiedzi
Czy 402 próby połączenia to realna liczba dla polskiego rynku?
Rząd wielkości owszem, poziom niekoniecznie. Wszystkie duże zbiory pochodzą z rynku, na którym dostępność zweryfikowanych numerów bezpośrednich jest wyższa niż w Polsce, a sam Cognism podaje rozrzut connect rate między Europą, USA i Wielką Brytanią od 7 do 16 procent. Amerykańskie liczby mówią, co działa, a nie ile wyjdzie.
Ile razy dzwonić do jednego prospekta, zanim odpuszczę?
Dane Gong x 30MPC pokazują connect rate 7,1 procent przy pierwszej próbie, 7,2 przy drugiej, 6,3 przy trzeciej, 5,9 przy czwartej i 5,0 przy piątej. Po piątej próbie rekomendacja brzmi: odłożyć kontakt na 60 do 90 dni. Popularne zalecenie ośmiu prób pochodzi z agregatów bez badania pierwotnego.
Co poprawić najpierw, jeżeli lejek telefoniczny nie domyka się do celu?
Policzyć obie warstwy osobno przez dwa tygodnie. Niski connect rate przy przyzwoitej konwersji rozmów to problem z danymi i porą dzwonienia. Przyzwoity connect rate przy konwersji rozmowy poniżej trzech procent to problem z otwarciem i z tym, co dzieje się w pierwszej minucie.
Źródła
- Gong Labs i 30 Minutes to President's Club, analiza ponad 300 milionów cold calli, 2025.
- Belkins, analiza ponad 175 000 połączeń telefonicznych, dane za 2025 rok.
- Cognism, State of Cold Calling, ponad 449 000 połączeń własnego zespołu sprzedaży, 2025-2026.
- The Bridge Group, 2025 SDR Models, Motions & Metrics Report, 10. edycja, n=351 firm B2B, luty 2025.
- Orum, State of Cold Calling, baza ponad 1 miliarda prób połączenia i 8 milionów zweryfikowanych stanowisk, wrzesień 2025.
- CallHippo, analiza 72 000 prób połączenia w 90 tygodni, ponad 3 000 firm, 2026.
- Ustawa z 12 lipca 2024 r. Prawo komunikacji elektronicznej, Dz.U. 2024 poz. 1221.
Podajemy nazwy badań, wielkość próby i rok publikacji danych pierwotnych. Nie linkujemy do źródeł zewnętrznych — nazwy pozwalają odnaleźć oryginał i sprawdzić metodologię samodzielnie.
. Wersja tekstowa tego artykułu: ile-telefonow-na-spotkanie.md