# Spam trap Adres pocztowy utrzymywany przez dostawcę poczty albo firmę monitorującą reputację wyłącznie po to, żeby wykryć nadawców wysyłających do osób, które o kontakt nie prosiły. Trafienie w niego uderza w reputację domeny natychmiast. Źródło: https://prospecting.com.pl/slownik/spam-trap/ Pułapka nie odpowiada i nie odbija się, więc w panelu kampanii nie zostawia po sobie żadnego śladu. Jej działanie ujawnia się z opóźnieniem, zwykle jako nagły spadek dostarczeń na Gmailu przy niezmienionej treści i niezmienionej liście. Validity, firma prowadząca sieci monitorujące reputację nadawców, w materiałach z 2025 roku dzieli te adresy na trzy typy i każdy z nich mówi coś innego o tym, skąd wzięła się lista. ## Trzy rodzaje i co każdy z nich zdradza Pułapka pristine to adres, który nigdy nie należał do człowieka. Powstaje wyłącznie jako narzędzie monitoringu i jest publikowany w miejscach, z których zbierają go roboty. Trafienie w taki adres jest najcięższe w skutkach, bo nie da się go wytłumaczyć pomyłką: nikt nigdy nie mógł się nim zapisać. W praktyce oznacza kupioną bazę albo scraping. Pułapka recycled to adres kiedyś realny, porzucony przez właściciela i przejęty przez dostawcę poczty po co najmniej dwunastu miesiącach nieaktywności. Ten typ karze za utrzymywanie starych rekordów bez odświeżania, a nie za sposób pozyskania listy. Trzeci typ, typo, to literówka domenowa rejestrowana przez podmioty monitorujące, na przykład wariant popularnej domeny z przestawionymi znakami. Wpada się w niego przez ręcznie przepisywane adresy i przez formularze bez walidacji. ## Skąd biorą się na liście outboundowej Najkrótsza droga to zakup gotowej bazy, w której nikt nie potrafi wskazać pochodzenia pojedynczego rekordu. Drugim źródłem jest scraping stron i katalogów, zbierający wszystko, co wygląda jak adres, razem z adresami zasianymi tam celowo przez firmy monitorujące reputację. Do tego dochodzą własne rekordy leżące w CRM-ie od kilku lat, bo część z nich zdążyła przejść pełny cykl porzucenia i reaktywacji jako pułapka. Dlatego weryfikacja źródeł danych kontaktowych i regularne czyszczenie bazy załatwiają większość ryzyka, zanim ruszy pierwsza wysyłka. ## Co się tu najczęściej myli Zespoły traktują pułapki jak problem, który da się wykryć weryfikatorem adresów. Weryfikator sprawdza, czy skrzynka istnieje, a pułapka istnieje i przyjmuje pocztę, więc przejdzie każdy taki test. Wykrycie po fakcie też jest trudne, bo dostawca nie informuje, w co trafiłeś. Widać jedynie objaw: rosnący udział wiadomości lądujących poza główną skrzynką i pogarszający się wskaźnik skarg mimo niezmienionej treści. Drugie nieporozumienie dotyczy skali reakcji. Pojedyncze trafienie w recycled przy poza tym czystej wysyłce zwykle nie kończy domeny, natomiast seria trafień w pristine potrafi zablokować całą domenę nadawczą, nie tylko skrzynkę. Odbudowa polega wtedy na wystawieniu nowej domeny i przejściu przez [pełne rozgrzewanie od zera](/dostarczalnosc/rozgrzewanie-domeny/), co kosztuje kilka tygodni. Taniej wychodzi nie wysyłać na listy, których pochodzenia nie da się odtworzyć.